SPONSORZY
  • krex
  • naftan
  • energo
  • tlo-msz1200-1038x576
  • rs
  • 15628602_1264863410244921_2048086289_o

 

Home Filmy LFN: Sylwia Juśkiewicz – niewesoły “weselniak”
LFN: Sylwia Juśkiewicz – niewesoły “weselniak”

LFN: Sylwia Juśkiewicz – niewesoły “weselniak”

0
0

Po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją do klatkoringu LFN powróciła Sylwia “Mała” Juśkiewicz. Tym razem na gali LFN “Five POints” w formule MMA zmierzyła się z zawodniczką na co dzień trenującą w Rzeszowie, ale pochodzącą z Ukrainy Ludmilą Pylypchak. Wszyscy byliśmy ciekawi postawy Pani Sylwii, tego jak kontuzja i rozbrat na dłuższy czas z zawodowym ringiem wpłynęły na jej dyspozycję. Obie zawodniczki, mimo, że walczące w tej samej kategorii wagowej, znacznie różniły się warunkami fizycznymi.

Polka niższa, ale silniejsza i masywniejsza, Ukraina natomiast smukła, wysoka o długich nogach, ze znaczną przewagą zasięgu nad przeciwniczką. I te zróżnicowane warunki fizyczne determinowały przyjęte strategie. Od początku starcia Juśkiewicz, pochylona, nisko na nogach, małymi kroczkami starała się skrócić dystans, posuwając się do przodu zabierała przestrzeń Pylypchak. Ta natomiast dobrze pracowała na nogach, schodziła na boki, i starała się utrzymać dystans kopnięciami. Jednak w początkowej fazie walki brakowało celnych ciosów z obu stron. Z czasem jednak obie zawodniczki wyczuły dystans i zaczęły poczynać sobie odważniej, wymieniając ciekawe serie uderzeń. Wreszcie jeden z szerokich sierpów sięgnął szczęki Ukrainki.

Juśkiewicz natychmiastowo ruszyła do szaleńczego szturmu. Jak zabójcza fala tsunami zasypała oponentkę gradem ciosów, które momentalnie sprowadziły Pylypchak do parteru. Tam, mocno wciśnięta w narożnik, zbierała kolejne uderzenia. Trudno było zliczyć te ciosy, a z pięści Polki aż leciały iskry. Wydawało się, że to już koniec, totalna egzekucja, jednak jakimś nadludzkim wysiłkiem Pylypchak zdołała się wybronić, podniosła walkę do stójki i tam odzyskała bezpieczny dystans. Ale tylko na krótko, bo już wkrótce Pani Sylwia ponownie wyprowadziła kilka zabójczych prawych sierpów, które ponownie sprowadziły jej przeciwniczkę na deski. Tym razem Ukrainkę uratował gong kończący pierwszą rundę, w której zdecydowaną przewagę uzyskała Łodzianka. Runda druga była już spokojniejsza, co nie znaczy, że nic się w niej nie działo.

Ukraince bardzo przydała się jednominutowa przerwa, wróciła do siebie i zaczęła walczyć na dobrym poziomie. Powróciła do dobrej pracy nóg, starała się utrzymywać dystans kopnięciami na różnych płaszczyznach, punktowała kilkoma udanymi kombinacjami. Jednakże inicjatywa nadal należała do Polki, to Juśkiewicz parła do przodu, to ona nadal zadawała mocne sierpowe ciosy, po których jej przeciwniczce uginały się nogi. Jednak i Pani Sylwia nie wychodziła bez szwanku, po jednej z akcji oponentki na jej łuku brwiowym pojawiła się krew, która delikatnym strumieniem zaczęła spływać po lewym policzku, wprowadzając pewien dyskomfort. Ostatnia runda była już nieco bardziej senna od pozostałych. Obie zawodniczki co prawda były przez cały czas aktywne, wyprowadzając efektowne serie ciosów i kombinacje, jednak obyło się już bez sztormów i grzmotów.

Zwyciężczynią walki, po jednogłośnej decyzji, została Sylwia “Mała” Juśkiewicz. W tym pojedynku kluczem do zwycięstwa były jej mocarne sierpowe, które to jeden z komentatorów, Artur “Kornik” Sowiński, malowniczo nazwał wyciąganymi na całej długości “weselniakami”. Cóż, dla Ukrainki były to raczej niewesołe “weselniaki”, gdyż po właśnie takich ciosach momentami znajdowała się na skraju nokautu. Ale i ją należy pochwalić, gdyż wykazała się duża odpornością na uderzenia, wytrwała do końca walki, jak i również do końcowych sekund potrafiła pokazać wiele efektownych akcji. A Pani Sylwii gratulujemy zwycięstwa!

https://www.youtube.com/watch?time_continue=965&v=5dftyUCJc3k