Bracia Łukasz i Karol Landowscy to postacie, które – mimo młodego wieku – już zapisały się w istotny sposób w historii naszego pięściarstwa zarówno zawodniczo, jak i szkoleniowo. Obaj należeli do ścisłej czołówki polskich pięściarzy różnych kategorii wiekowych. Obaj też dostępowali zaszczytu reprezentowania barw narodowych. Dodajmy także, że starszy z braci – Łukasz – jako kadet sięgnął po tytuł wicemistrza Europy w 1996r. Natomiast Karol kolejno jako kadet, junior i młodzieżowiec zdobywał szarfy mistrza Polski. Dzisiaj Łukasz i Karol Landowscy szkolą w Warszawie swoich następców, organizują ciekawe akcje promujące boks, a niedługo ich zawodnicy starować będą w oficjalnych zawodach. To najlepszy dowód, że pasja pięściarska może stać się naprawdę dobrym pomysłem na życie.
– Na początku chciałbym was poprosić o przybliżenie waszej drogi pięściarskiej młodszym kibicom tej wspaniałej dyscypliny sportu.
– Łukasz: Boks od zawsze był moją wielką pasją i to, że mogłem go uprawiać i jeszcze sięgać na tej niwie po sukcesy, to dla mnie duża sprawa. Moim największym sukcesem międzynarodowym jest na pewno kadeckie srebro na mistrzostwach Europy w Aoście, zdobyte w 1996r., a zatem mija właśnie 20 lat od tego wydarzenia. W tym czasie o pierwszeństwo w wadze rywalizowałem ze Sławkiem Malinowskim z Tczewa. Na szczęście na mistrzostwa Europy pojechaliśmy obaj – w różnych wagach – i obaj wróciliśmy do Polski ze srebrnymi medalami. Potem – już jako senior – walczyłem w lidze w jednej drużynie z Tomkiem Adamkiem, z którym zdobyliśmy tytuł drużynowego mistrza Polski.
– Karol: Mając brata pięściarza wiadomo było, że prędzej czy później pojawię się na sali treningowej. I tak też się stało. Na początku to była oczywiście tylko zabawa. Jednak mając już rękawice na dłoniach bardzo szybko zrozumiałem, że boks będzie moją pasją na całe życie. I wciąż jestem nim zafascynowany. Na pewno większe sukcesy osiągałem w młodszych grupach wiekowych, zdobywają tytuły mistrza Polski jako kadet, junior i młodzieżowiec. Zabrakło medalu na mistrzostwach seniorskich. Ale to dowód na to, że boks w bardzo dobry sposób uczy człowieka pokory i skłania do jeszcze intensywniejszej pracy nad sobą.
– Co spowodowało, że po zakończeniu karier zawodniczych zdecydowaliście się na nauczanie boksu innych?
– Łukasz: Jak już mówiłem boks jest moją wielka pasją I tak naprawdę naszym życiem. Dzięki temu, po zawieszeniu rękawic na kołku postanowiliśmy zdobyć niezbędne wykształcenie. Zaraz potem też zaczęliśmy pracować z młodzieżą, a także z prawdziwymi pasjonatami pięściarstwa. Teraz celem naszej pracy jest wychowanie zawodnika, który kiedyś dostąpi zaszczytu boksowania na olimpijskim ringu. A już medal, to byłoby spełnienie największego naszego marzenia.
– Karol: Potwierdzam, że boks jest dla nas jak wielkie pozytywne uczucie. Dlatego po zejściu z ringu postanowiliśmy trenować innych. Nie ukrywam, że także w pracy szkoleniowej spełniamy się mając dobry kontakt z naszymi wychowankami i – co najważniejsze – wciąż to co robimy jest związane z boksem.
– Jaka jest historia waszego klubu?
– Łukasz: Kilka lat temu założyłem działalność gospodarczą pod nazwą Landowski Boxing School. I tak też się nazywa nasz klub. Zajmujemy się kompleksową działalnością sportową w dziedzinie boksu. Organizujemy akcje promocyjne boksu, pracujemy, integrujemy się.
– A gdyby ktoś chciał zacząć uczyć się boksu od braci Landowskich, to gdzie można was szukać?
– Karol: Wcześniej prowadziliśmy zajęcia na Fortach Bema w klubie „Legia”. Niestety – mówiąc najdelikatniej – z różnych powodów nie leżących po naszej stronie musieliśmy zakończyć tam naszą współpracę. Szkoda, bo naprawdę jest to miejsce z duszą przyjazną dla sportu. W końcu z „Legii” wyszło wielu medalistów mistrzostw Polski, mistrzostw Europy i Igrzysk Olimpijskich. Jest to przykre tym bardziej, że w miejscu z takimi tradycjami pojawiają się ludzie, którzy zachowują się jakby tej duszy nie chcieli lub nie potrafili zrozumieć. Nie chcieliśmy na to patrzeć i dlatego po prawie 20 latach nie ma nas na Fortach Bema. Obecnie treningi dopołudniowe prowadzimy u Pawła Nastuli w Klubie Bielany, a popołudniowe na ul. Petofiego. Natomiast po długim weekendzie będziemy trenować na ul. Daniłowskiego 2/4 w komfortowych warunkach. Dlatego zapraszamy na Bielany wszystkich, którzy chcą poznać się bliżej z boksem. To naprawdę dobry sposób na poprawę sprawności i pogłębienie wiary we własne siły.
– Jakbyście spotkani kogoś, kto umiałby cofnąć czas, to czy ponownie zaczęlibyście uprawiać boks?
– Łukasz: Oczywiście, że tak – bez dwóch zdań. Boks motywuje, pobudza do działania, do podejmowania wyzwań i odnoszenia zwycięstw. Uczy też znosić niepowodzenia i nie załamywać się, a to w życiu jest bardzo ważne w życiu.
– Karol: Ja dodam jeszcze, że ten duch sportowej rywalizacji, ta adrenalina towarzysząca walce, to jest coś niepowtarzalnego. I trzeba wiedzieć, że tylko ludzie posiadający pewien potencjał intelektualny potrafią podjąć prawdziwą w sensie sportowym rywalizację na pięści. Dlatego uważam, że boks nie jest zwykłą agresją, jest czym znacznie większym. Ale to mogą poznać tylko ludzie inteligentni.
– A jak – po iluś latach od zejścia z ringu – przedstawia się „celność oka” i szybkość rąk braci Landowskich ta na sali i ta poza salą?
– Łukasz: Jako nauczyciele boksu musimy być sprawni i utrzymywać tą „celność oka”. W końcu musimy być dla naszych uczniów wiarygodni w tym co robimy. A że czasem jest to pomocne w „dyskusjach” z ludźmi, którzy z nie chcą zrozumieć racjonalnych argumentów, to już temat na zupełnie osobną rozmowę.
– Karol: Trener powinien być dla zawodnika nauczycielem i autorytetem. Dlatego uczenie zasad walki wymaga od nauczających pewnego poziomu sprawności, ale także umiejętności reagowania na różne sytuacje poza salą. Na ogół – mając świadomość, że w starciu na pięści zazwyczaj ma się przewagę – rezygnujemy ze skorzystania z posiadanych umiejętności. Po prostu nie robi się czegoś przeciwko swojej pasji, a boks – o czym była już mowa – to nasza życiowa pasja.
– Dziękuje za rozmowę i życzę powodzenia.
-Łukasz i Karol: Dziękujemy, pozdrawiamy kibiców boksu i zapraszamy na treningi.
źródło wywiadu: Polski Związek Bokserski






