Na wypełnionej do ostatniego miejsca Hali Orbita we Wrocławiu kibice sportów walki żywiołowo dopingowali zawodników od początku do końca gali DSF Kickboxing Challenge 13. W pojedynku wieczoru Maks Bratkowicz zrewanżował się Mateuszowi Kubiszynowi i został pierwszym w historii federacji mistrzem wagi średniej. Wcześniej pas światowego czempiona kategorii superciężkiej obronił Michał Turyński, pokonując Dzevada Poturaka.
Na wrocławskiej gali udanie zadebiutowali Róża Gumienna, Dawid Żółtaszek i Adam Gielata, a kontrowersyjną porażkę poniósł Paweł Biszczak, który przegrał po dogrywce ze znakomitym Abdallahem Mabelem z Francji. Mecz międzynarodowy w K-1 zakończył się pierwszą porażką Polaków na własnym terenie. Biało-czerwoni ulegli 2:3 świetnie dysponowanym Czechom, którzy wystąpili w mistrzowskim składzie.
– Prezes Sławomir Duba dał mi wielkie możliwości. To dzięki DSF Kickboxing Challenge tak się rozwinąłem i jestem za to wdzięczny. Warto jest gonić marzenia. Myślałem tylko o zwycięstwie. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli mnie dopingować. Jestem dziś innym zawodnikiem niż kiedyś, mistrzostwo świata dało mi wewnętrzny spokój. Zostałem czempionem federacji DSF Kickboxing Challenge i czuję się dziś spełniony – mówił wzruszony Maksymilian Bratkowicz po udanym rewanżu na Mateuszu Kubiszynie.
Emocji po zwycięstwie nie krył również Michał Turyński, który całkowicie zdominował Dzevada Poturaka z Bośni i Hercegowiny. W narożniku pretendenta i byłego mistrza świata stał Ernesto Hoost – legendarny czterokrotny mistrz turnieju K-1. Jego obecność nie pomogła jednak Poturakowi. Pięciorundowa walka toczyła się pod dyktando Polaka.
– Pas mistrza świata zostaje w Polsce! Poturak ma niesamowicie twardą głowę, przyjmował wszystko i nie padał. Obecność Ernesto Hoosta w jego narożnika działała na mnie motywująco jak płachta na byka. Cieszę się z tego zwycięstwa i dedykuję je wrocławskim kibicom kickboxingu. To jest moje pięć minut, chcę walczyć z najlepszymi i pokonywać ich! – oświadczył zawodnik klubu Fighter Wrocław.





