SPONSORZY
  • krex
  • energo
  • tlo-msz1200-1038x576
  1. Home
  2. Boks
  3. Podziękowanie Prezesa PZB za kadencję 2012 – 2016
Podziękowanie Prezesa PZB za kadencję 2012 – 2016

Podziękowanie Prezesa PZB za kadencję 2012 – 2016

0
0

Każda – nawet najdłuższa – droga zawsze zaczyna się od zrobienia pierwszego kroku. Ale też każda wędrówka – niezależnie od tego, jak długo trwa – dobiega kiedyś swojego kresu. Dokładnie tak samo rzecz się ma z bieżącą kadencją Zarządu Polskiego Związku Bokserskiego, która pod moim kierownictwem zaczęła się w październiku 2012r., a która zakończy się podczas najbliższego Kongresu Sprawozdawczo – Wyborczego naszego Związku, które wyznaczone zostało na dzień 20.11.2016r.

Cztery lata temu podczas Kongresu zapowiedziałem obecnym na sali delegatom, że moim celem – jako prezesa – jest wywalczenie nie tylko kwalifikacji olimpijskiej, ale przede wszystkim medalu olimpijskiego. Zapowiedziałem też, że jeżeli tego celu nie osiągnę, to wycofam się z działalności na rzecz boksu. Marzyłem chociaż o olimpijskim brązie, który nawiązywałby do wielkich tradycji polskiego pięściarstwa i wraz ze sztabem swoich współpracowników czyniłem wszystko – czego potwierdzeniem mogą być 72 medale polskich pięściarek i pięściarzy zdobytych na mistrzowskich imprezach międzynarodowych – aby medal olimpijski stał się faktem. Tak się jednak nie stało.

Dlatego też – aby zachować się honorowo – chciałbym poinformować Państwa o mojej decyzji nie ubiegania się o reelekcję na funkcję Prezesa PZB oraz o moim odejściu z działalności na rzecz boksu.

Muszę przyznać, że mijająca właśnie kadencja, to okres, w którym bardzo wiele się nauczyłem. To czas, w którym miało miejsce szereg wydarzeń, stanowiących bardzo wyrazistą odpowiedź nie tylko na pytanie o aktualną kondycję polskiego pięściarstwa, ale także na pytanie czy ludzie działający w naszym boksie rzeczywiście służą temu sportowi, czy też ich motywacje mają zupełnie inne – nie zawsze dobre – podłoże.

Jestem przekonany, że zdobycze medalowe naszych zawodniczek i zawodników na arenie międzynarodowej byłyby znacznie większe, gdyby nie swoista „wyjątkowość” mijającej właśnie kadencji. Na ową „wyjątkowość” – która niestety nie ma pozytywnej konotacji – składają się wszelkiego rodzaju partykularne interesiki i ambicjonerskie postawy, które zamiast integrować nasze środowisko dla wspólnego celu, stanowiły chroniczną podstawę kłótni i braku porozumienia. A te z kolei w sposób znaczący utrudniały sprawność naszego działania na rzecz umiłowanej dyscypliny.

Jak bowiem ocenić jednego z członków zarządu nie pytającego, czy całość przedsięwzięcia, w jakie jest zaangażowany jest należycie przygotowana, tylko interesującego się, jaką wysokość wynagrodzenia otrzyma. Który przy innej okazji składa pisemną deklarację udzielenia pomocy finansowej dla znajdującego się w życiowej potrzebie kolegi, a który później – gdy miał swoją deklarację zamienić w czyn – najzwyczajniej w świecie jej nie dotrzymał.

Jak bowiem należy ocenić innego z członków zarządu, który kierując jednym ze strategicznych wydziałów naszego Związku nigdy nie miał czasu, aby wydziałem tym zająć się należycie. Nie wiadomo nawet, czy miał jakąś koncepcję kierowania tymwydziałem, bo zajmował się głównie odbieraniem telefonów i – jak dobry wujek dla swoich rozmówców – próbą wpływania w sposób nieformalny na podejmowane decyzje.

Jak bowiem ocenić jednego z członków zarządu, który na starcie kadencji miał wielką ambicję pełnić funkcję Wiceprezesa jednego z wydziałów, a który nie był stanie nie tylko powołać tego wydziału do życia, ale także zająć się jakąkolwiek sprawą, jakie leżały w zakresie jego kompetencji i zostały mu formalnie przekazane.

Jak bowiem ocenić jednego z członków zarządu, który zamiast zajmować się kierowaniem podległego mu wydziału, przedwcześnie – wyłącznie z powodów osobistych, a nie dla dobra boksu – zaangażował się w nieudaną przebudowę składu osobowego zarządu. Jego nadrzędnym celem zasiadania w Zarządzie PZB jest zapewnienie sobie dodatkowego źródła dochodów, w celu spłacania zaciągniętego długu.

Jak bowiem ocenić jeszcze innego członka zarządu, który z racji pełnionych na forum międzynarodowym funkcji domaga się dla siebie szczególnego uznania, ale który nie potrafi na tym samym forum uczynić nic, aby skutecznie reprezentować polskie pięściarstwo.

Jak wreszcie należy ocenić jeszcze innego członka zarządu, którego parcie na pełnienie funkcji we władzach Związku było tak wielkie, że przez trzy lata nie potrafił dostrzec jakichkolwiek kwestii wymagających weryfikacji, popełniając błędy we wszystkim – także w ortografii.

Oczywiście nie oznacza to, że w mijającej właśnie kadencji Związku wszyscy pracowali aż tak źle. W zarządzie byli przecież ludzie zaangażowani w to co robią. Byli ludzie, którzy służyli pomocą i byli dyspozycyjni dla Związku tak, jak należy.

I tym właśnie ludziom – którzy patrzyli na polski boks i jego dobro, a nie na swoje partykularne interesiki – chciałbym serdecznie podziękować. Ludzi pracujących z oddaniem nie brakowało także poza zarządem. I tym ludziom także chciałbym serdecznie podziękować.

Mam tutaj na myśli przede wszystkim: Stanisława Dobosza, Ryszarda Dargiewicza, Macieja Demela, Barbarę Sańko, dr. Łukasza Talarka, a także Romana Ślagowskiego, którzy zawsze – gdy tylko była taka potrzeba – byli do dyspozycji Polskiego Związku Bokserskiego.

Serdeczne podziękowania należą się także Kazimierzowi Kiczyńskiemu, za sprawą którego w sposób jak najbardziej uzasadniony Grudziądz wciąż jest stolicą polskiego boksu kobiet.

Takie same – serdeczne – podziękowania należą się Hieronimowi Kozakiewiczowi, który oprócz funkcji prezesa klubu, w sposób wzorowy wypełniał obowiązki przewodniczącego Wydziału Organizacyjnego PZB. Wspaniały człowiek oraz wielki działacz. Jako jeden z pierwszych, powinien zasilić szeregi nowo wybranego składu Zarządu PZB.

Ponadto chciałbym serdecznie podziękować mec. Jarosławowi Kołkowskiemu, za ogrom pracy wykonanej na rzecz rozwoju naszego pięściarstwa olimpijskiego, za sprawą kierowanej przez niego drużyny „Hussars Poland” w rozgrywkach WSB. To dzięki jego oraz Jacka Szelągowskiego zaangażowaniu, nasi seniorzy wielokrotnie mieli okazję rywalizować ze światową czołówką pięściarską.

Niezależnie jednak od wszelkiego rodzaju przeciwności, niekompetencji, których część moich współpracowników mi nie szczędziła, ale również pozytywów w bieżącej kadencji – bo przecież i takie miały miejsce w ciągu mijającego właśnie czterolecia – chcę podkreślić z całą stanowczością, że jako sternik polskiego pięściarstwa w tym czasie, biorę na siebie pełną odpowiedzialność za stan naszego boksu.

Innym równie ważnym problemem – związanym ściśle ze wspomnianymi powyżej kwestiami – jest stosunkowo niski poziom szkolenia w Okręgowych Związkach Bokserskich, na które centrala nie ma przecież wystarczających środków. Trzeba o tym mówić głośno, aby móc znaleźć sposób na podnoszenie kwalifikacji zawodowych naszych nauczycieli pięściarstwa.

Powszechnie twierdzi się, że mamy zdolną pięściarsko młodzież.

A jednak nie przekłada się to na wyniki międzynarodowe w taki sposób w jaki byśmy tego oczekiwali. Pomimo tego, że w mijającej właśnie kadencji 56 polskich szkoleniowców otrzymało certyfikaty jedno, dwu i trzygwiazdkowych trenerów AIBA. Najprościej oczywiście wszystko co złe zrzucić na PZB. I jest w tym część prawdy, bo należałoby zapytać o rozwiązania w tej sprawie szefa jednego z wydziałów, który nie dotrwał do końca kadencji.

Ale przecież i w Okręgach trzeba szukać rozwiązań i możliwości pozwalających na poprawę bieżącej działalności klubów, które są podstawą szkolenia w naszym kraju.

Odchodząc z funkcji Prezesa Polskiego Związku Bokserskiego pozostawiam po sobie – mojemu następcy – niepodważalny dorobek wyników sportowych, jaki stał się udziałem naszych reprezentantek i reprezentantów na arenach międzynarodowych, jak: młodzieżowe mistrzostwo olimpijskie, finał igrzysk europejskich w Baku, czy dwa seniorskie finały mistrzostw Europy mężczyzn, finał mistrzostw Europy seniorek w Bukareszcie oraz 3 złote medale młodzieżowych mistrzostw świata w Albenie, wraz z pierwszym miejscem w klasyfikacji drużynowej.

Jednocześnie życzę mojemu następcy, aby jego zapał do kierowania polskim boksem był silniejszy od oporu materii, z jakim przyjdzie mu się zmierzyć. Aby był silniejszy od kłótni i prób wpływania na jego decyzje. Aby był wystarczająco duży, by umieć zintegrować przyszły Zarząd PZB i by wreszcie, praca ta przyniosła medalowy plon na olimpijskim ringu w Tokio.

Ze sportowym pozdrowieniem

Zbigniew Górski

Prezes PZB