Dariusz Cymmerman wojownik z Podlasia – WYWIAD
Sportowiec, miłośnik karate, na co dzień mąż i przykładny ojciec. Specjalnie dla portalu wojownicy-sport.pl zdecydował się opowiedzieć o swojej pasji do karate, o tym, kto w Polsce bardziej interesuje się karate: chłopcy czy dziewczęta i w końcu udzielić rad początkującym sportowcom. Dariusz Cymmerman, rocznik 1974. Prawdziwy pasjonat sztuk walki. Reprezentujący Białostocki Klub Karate Kyokushin „KANKU”. Poznajmy bliżej sylwetkę tego białostockiego karateki.
Zapraszamy do przeczytania wywiadu.
wojownicy-sport.pl: Panie Dariuszu, czy karate, sport kojarzący się z daleką Azją, na dobre zadomowił się w Polsce i w świadomości ludzi? Co chwilę słyszy się o powstawaniu nowych szkół karate. Nasi rodzimi karatecy też nie odbiegają osiągnięciami sportowymi od innych karateków ze świata. Przejściowy trend, czy tendencja rosnąca?
Dariusz Cymmerman: – Myślę że to jest raczej tendencja rosnąca ponieważ sztuka karate rozwija się w Polsce z coraz większą dynamiką, znajdując zwolenników nie tylko wśród dzieci i młodzieży, ale także ludzi dorosłych. W wieloletniej historii Polskiego Karate Kyokushin, polscy karatecy bardzo mocno zaznaczyli swoją obecność zarówno w krajowym życiu sportowym jak i na arenach międzynarodowych.
wojownicy-sport.pl: Kto w Polsce bardziej interesuje się karate? Chłopcy, czy dziewczęta? Jak Pan myśli dlaczego?
Dariusz Cymmerman: – Chłopcy zdecydowanie częściej wybierają karate jako sport który chcą uprawiać ale karate jest coraz bardziej popularne również wśród Pań które umiejętnościami i duchem walki w ogóle nie ustępują mężczyznom.
wojownicy-sport.pl: Reprezentuje Pan Białostocki Klub Karate Kyokushin „KANKU”. To właśnie z tym klubem na 11 Mistrzostwach Świata Karate Kyokushin Tokyo 2015 w kategorii Masters zajął Pan III miejsce. To chyba duży sukces?
Dariusz Cymmerman: -Zgadza się, na co dzień trenuję w Białostockim Klubie Karate Kyokushin „KANKU” pod okiem Senseia Michała Puczko 4 dan. Tak naprawdę to planowałem wyjazd do Japonii na 11 MŚ tylko po to aby pooglądać walki oraz zwiedzić Tokyo. Do startu przy okazji tego wyjazdu namówił mnie Sensei Michał Puczko. Rozpoczęliśmy ciężkie przygotowania które trwały ponad 4 miesiące. Trenowałem w tym okresie 2 razy dziennie i robiłem po 12 treningów w tygodniu. Jak widać opłacało się, a ten medal jest moim największym sukcesem w karate kyokushin.
wojownicy-sport.pl: Czy zdarzały się w Pańskim życiu przypadki, kiedy karate było potrzebne poza matą?
Dariusz Cymmerman: –Nie, nigdy mi się to nie zdarzyło i mam nadzieję że nigdy się nie zdarzy. Mamy w karate kyokushin taką zasadę, że nie będziemy stosować i rozpowszechniać sztuki karate poza DOJO. Prawdziwy karateka poza Dojo unika konfrontacji i zrobi wszystko aby do niej nie doszło.
wojownicy-sport.pl: Karate to sposób na życie? Pasja? Hobby? A może wszystkiego po trochu?
Dariusz Cymmerman: – Dla mnie karate to sposób na życie, dlatego zdecydowałem się otworzyć własne Dojo na ul. Rzymowskiego 22 w Białymstoku, i poświęcić resztę swojego życia na treningi oraz szkolenie młodych karateków.
wojownicy-sport.pl: Czy są jakieś uniwersalne rady dla chcących rozpocząć swoją przygodę z karate?
Dariusz Cymmerman: -Zapisać się na treningi, zawsze dążyć do celu i nigdy się nie poddać. OSU.
Dziękuję za rozmowę








