Dobre planowanie to nie lada wyzwanie, zwłaszcza w sporcie, w którym trener wraz ze sztabem szkoleniowy muszą zaplanować cykl przygotowawczy z najdrobniejszymi szczegółami. Mamy rok olimpijski i od prawie roku zmagamy się z globalną pandemią, która nieźle miesza nie tylko w naszym codziennym życiu ale i tym sportowym. Wszystkie zaplanowane turnieje, zgrupowania albo zostały odwołane albo przesunięte w czasie.

Trudno jest cokolwiek zaplanować z wyprzedzeniem, gdyż co rusz zostają zamknięte granice lub zostają wprowadzane nowe obostrzenia. W praktyce wygląda to tak, że turnieje bierze się z ,,łapanki,, patrząc jak w danym momencie wygląda sytuacja epidemiologiczna. Olimpijski rok nasi klasycy mieli rozpocząć na krajowych matach, startem w Pucharze Polski. I rozpoczną, lecz bez udziału pierwszej reprezentacji dla której przydarzyła się właśnie okazja startu w takim turnieju z ,,łapanki,,.Węgrzy organizują bowiem Międzynarodowy Camp połączony z silnie obsadzonym turniejem i polski szkoleniowiec postanowił skorzystać z tej okazji udając się wraz ze swoimi podopiecznymi na Węgry. Krótko przed wylotem do Budapesztu poprosiliśmy polskiego szkoleniowca Włodzimierza Zawadzkiego o krótką wypowiedź:
Wybieramy się na Węgry, ponieważ organizowane jest tam międzynarodowe zgrupowanie, na którym będzie z kim powalczyć. Jeśli sparuje się z lepszymi to też podnosi się swój poziom sportowy a nam w ostatnim czasie brakowało międzynarodowych startów, dlatego taka decyzja, że nie będziemy się ,,kisić,, we własnym sosie, tylko szukamy innych rozwiązań. Wszystko podporządkowujemy olimpijskim kwalifikacjom, które już za miesiąc zostaną rozegrane właśnie na węgierskich matach.
Jedziemy w dziesięcioosobowym składzie w tych kategoriach, w których będziemy walczyć o bilet do Tokio, oczywiście jedzie również Michalik Tadeusz, który olimpijski paszport ma już w kieszeni . Na pytanie – co ze zdrowiem Arkadiusza Kułynycza, trener Zawadzki odpowiedział: Jak wiemy Arek doznał kontuzji pod koniec roku na zgrupowaniu w Poznaniu. Jest już po operacji, przechodzi teraz rehabilitację. Wszystko, jak na razie przebiega dobrze. Sądzę, że pod koniec lutego będzie mógł już wejść na matę. Po powrocie z Węgier czeka nas krótki, trzydniowy odpoczynek, po którym meldujemy się na dziewięciodniowym zgrupowaniu w Cetniewie . Następnie tydzień w Spale i i wyjazd na pierwsze kwalifikacje olimpijskie. Do stolicy Węgier trener Zawadzki powołał następujących zawodników: Tracz Michał, Ersetic Dawid, Szewczuk Mateusz , Sahakyan Gevorg, Bernatek Mateusz , Pacurkowski Roman, Wolny Mateusz ,Szymonowicz Szymon , Michalik Tadeusz i Krajewski Rafał. W ostatniej chwili przez kontuzję z wyjazdu został wyeliminowany Edgar Babayan.
Jedzie również z nami psycholog Wiktor Wilus i fizjoterapeuta Mohamed Salem.
Polskim klasykom życzymy więc udanych występów na węgierskich matach.
autor-artjan
foto – dzięki uprzejmości Włodka Zawadzkiego
źródło: Polski Związek Zapaśniczy





