SPONSORZY
  • krex
  • energo
  • tlo-msz1200-1038x576
  1. Home
  2. Sylwetki wojowników
  3. Wywiad ze Sławomirem Wojciechem Luto ( zdjęcia )
phoca_thumb_l_ycie prywatne 51
phoca_thumb_l_ycie prywatne 47
phoca_thumb_l_ycie prywatne 43
phoca_thumb_l_ycie prywatne 25
phoca_thumb_l_ycie prywatne 22
phoca_thumb_l_ycie prywatne 10
phoca_thumb_l_ycie prywatne 7
l_ycie prywatne 4
l_ycie prywatne 1

Wywiad ze Sławomirem Wojciechem Luto ( zdjęcia )

0
0

Sławomir Wojciech Luto  – zapaśnik, najcięższy z polskich sumitów (z wagą 195 kg).

Wraz z Wiesławem Koluchem z Białegostoku, Mariuszem Rzeszewskim z Pyrzyc i Henrykiem Toporem z Wałbrzycha przetarł szlak dla polskiego sumo. Jest bohaterem filmu „Byłem bóstwem Shinto”  w reż. Henryka Dederki. Ma 194 cm wzrostu.

 

wojownicy-sport.pl: Panie Sławomirze. Urodził się Pan w Sejnach, ale obecnie nie mieszka Pan na Podlasiu. Czy lubi Pan wracać do swoich rodzinnych stron?

Sławomir Luto: Nigdy nie mieszkałem na Podlasiu. Mój pradziadek Zieniewicz był wójtem Gib i delegatem Ziemi Sejneńskiej na Kongres Paryski, a wracać lubię, nie ma piękniejszego miejsca na świecie. Tylko że w moim mniemaniu to raczej Wileńszczyzna.

wojownicy-sport.pl: W pańskiej biografii (www.uksniedzwiadek.pl) można przeczytać, że już od najmłodszych lat stwarzał Pan rodzicom problemy. Jakim dzieckiem w takim razie był Sławomir Wojciech Luto?

Sławomir Luto: Leniwym. Sport wydaje się gwarantować szybką i łatwą karierę. Leniwe osobniki decydują się na nią a jak odkrywają że to wymaga ciężkiej pracy jest już za późno. Sport stanowi już treść ich życia.

wojownicy-sport.pl: Pańska przygoda ze sportem też miała ciekawy początek…

Sławomir Luto: A kto miał takowy? Mój był normalny do bólu. Na lekkoatletykę zaprowadził mnie Tata, na zapasy koledzy. Do sumo popchnęła mnie żona. Musiałem coś wymyśleć żeby nie wprowadziła w życie groźby odchudzania mnie. Nie to żebym przesadzał z jedzeniem, kładę nacisk tylko na to żeby dużo i smacznie a tak to wszystko zjem.

wojownicy-sport.pl: Jako sportowiec zaczynał Pan w lekkiej atletyce, ale w końcu pojawiło się sumo. Czy pańskie predyspozycje fizyczne miały decydujący wpływ na wybór uprawianej dyscypliny sportowej?

Sławomir Luto: Miałem dwa marzenia, chciałem być albo śpiewakiem operowym albo dżokejem. I tu i tu zabrakło talentu.

wojownicy-sport.pl: W polskiej Wikipedii można przeczytać: „Wraz z Wiesławem Koluchem z Białegostoku, Mariuszem Rzeszewskim z Pyrzyc i Henrykiem Toporem z Wałbrzycha przetarł szlak dla polskiego sumo. Jest bohaterem filmu Byłem bóstwem Shinto (1998) w reż. Henryka Dederki.” Człowiek orkiestra?

Sławomir Luto: Zagrałem w Niemieckim filmie fabularnym „SUMO BRUNO” samego siebie i tym się szczycę bo tak to gdzie nie pójdę to w……. a to na uczcie u Nerona a to w Pitbulu czy Kryminalnych. Posiadam też nagranie czegoś w rodzaju teledysku. Razem z „Łzami” śpiewam pierwszą zwrotkę „ Narcyza” drugą śpiewa Rysio z Klanu. A więc jak najbardziej orkiestra.

wojownicy-sport.pl: Skoro jesteśmy przy sumo, warto wspomnieć o Koluchstyl. Z perspektywy laika są to podobne dyscypliny, no bo w końcu jest mata, dwoje mocujących się zawodników, jednak Koluchstyl to coś więcej. Czym dla Pana jest ta polska dyscyplina sportowa?

Sławomir Luto: Wiesio się może na mnie obrazić ale dla mnie Koluchstyl to przede wszystkim dzieci. Nie znam bezpieczniejszej sztuki walki. I najważniejsze, do tego sportu potrzebna jest podbudowa. Nie unikniemy tu tak jak np. w piłce nożnej, koszykówce, itd. Treningu ogólnorozwojowego . Dlatego treningi i starty w Koluchstylu możemy zacząć w bardzo wczesnym wieku. Jest to bardzo ważne gdyż pierwszy tablet jest kupowany dziecku obecnie około trzeciego roku życia.

wojownicy-sport.pl: Skąd dowiedział się Pan o Koluchstyl?

Sławomir Luto: Wiesio mi powiedział.

wojownicy-sport.pl: Zasiada Pan we władzach Uczniowskiego Klubu Sportowego „Niedźwiadek” w Warszawie. Braliście udział w wielu turniejach w Koluchstyl, chociażby w III Mistrzostwach Polski w Koluchstyl. Zawodnicy reprezentujący UKS Niedźwiadek zdobyli trzy medale jeden złoty i dwa brązowe. Jest Pan dumny?

Sławomir Luto: Jestem bardzo dumny z moich zawodników, a pan niech policzy tytuły z Mistrzostw Europy i Świata a odpuści Mistrzostwa Polski.

wojownicy-sport.pl: Panie Wojciechu, Koluchstyl, z którym ma Pan i pańscy podopieczni z UKS Niedźwiadek bezpośrednią styczność, wszedł do Światowego związku Budo. Co to znaczy?

Sławomir Luto: Świadczy to o tym że nie tylko ja zauważyłem zalety Koluchstylu.

wojownicy-sport.pl: Pomówmy jeszcze o pańskich sportowych osiągnięciach. Ich lista jest długa. Są takie, z których jest Pan szczególnie dumny i lubi wracać wspomnieniami do chwil, kiedy stawał Pan na podium?

Sławomir Luto: Znam ludzi z większymi osiągnięciami a na życie wspomnieniami jeszcze za wcześnie. Na razie identyfikuję się z moimi zawodnikami.

wojownicy-sport.pl: Jak z pańskiej perpektywy wygląda sytuacja z kondycją fizyczną wśród Polaków? Jesteśmy typem sportowców, czy raczej „kanapowców”?

Sławomir Luto: Sprawa jest rozwojowa. Dawno temu towarzysz Wiesław czyli Władysław Gomółka powiedział „ w zeszłym roku staliśmy nad przepaścią, a w tym zrobiliśmy duży krok na przód” Niektórzy rodzice są gotowi zabrać dziecko z treningu z powodu „zmuszania” dziecka przez trenera do wykonania prawidłowego przewrotu czyli popularnego fikołka. A poza tym proponuję przejść się po prostu ulicą, 30 lat temu mogliśmy zaobserwować że niektórzy mają krzywe pałąkowate nogi. Obecnie większość ma iksy spowodowane niemożnością utrzymania ciężaru własnego ciała. Konkludując jest źle a będzie jeszcze gorzej.

wojownicy-sport.pl: Co utytuowany sportowiec chciałby przekazać czytelnikom portalu wojownicy-sport.pl?

Sławomir Luto: To co mówiłem o lenistwie i sporcie to prawda. Niedobrze tylko że można zaobserwować tendencję rozwojową w stronę lenistwa. Kiedyś wyglądało to tak, leń zarażał się sportem i zaczynał pracować. Dzięki temu zachowywał zdrowie. Obecnie w dobie internetowych Guru wiele osób robi sobie krzywdę małpując zachowania domorosłych trenerów. Apeluję o więcej krytycyzmu w doborze tak dyscypliny sportu jak i trenera.

wojownicy-sport.pl: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Sławomir Luto: Dziekuję.