Dobre wiadomości dla sympatyków kobiecych zapasów. Iwona Matkowska zdążyła już zapomnieć o uciążliwej kontuzji stawu barkowego. Po operacji i długiej rehabilitacji nie ma już śladu. Reprezentantka Polski od kilku dni przebywa z kadrą na zgrupowaniu w Zakopanem.
– I pod Giewontem nie oszczędzam się, trenuję na maksymalnych obrotach. Zresztą trener Piotr Krajewski jest na tyle wymagający, że na nudę nie narzekamy. Trenujemy dwa razy dziennie, czasami nawet po ponad dwie godziny. Dlatego wieczorem po zajęciach mam tylko czas, żeby przeczytać jakąś książkę. O innych przyjemnościach, czy wypadzie na Krupówki nie ma mowy. Co prawda pogoda w Zakopanem jest zimowa, to jednak do tej pory miałyśmy tylko dwa razy wypady w góry – mówi wychowanka Agrosu Żary.
Ubiegły rok był bardzo trudny dla reprezentantki Polski. Przez wspomnianą kontuzję straciła sporo czasu. Jednak siódma zawodniczka Igrzysk Olimpijskich w Londynie i Rio de Janeiro z optymizmem podchodzi do najbliższej przyszłości.
– Dużo ciekawych wskazówek przekazała nam ostatnio trener Monika Olszewska, która przygotowywała nas pod względem motorycznym. Poza tym, pokazywała nam prawidłową postawę podczas walki, tak żeby nie przeciążać naszych stawów. Jej uwagi będą dla nas bardzo cenne. Co do moich najbliższych planów i priorytetów na obecny sezon, to powstaną one wkrótce – dodaje była wicemistrzyni świata w wadze do 48 kg.
Wszystko będzie zależało od formy i dyspozycji. Pierwszym sprawdzianem formy naszych zapaśniczek będzie we pierwszych dniach lutego Puchar Polski.
– Po nim od 10 lutego czeka nas dwutygodniowe zgrupowanie w Konczej Zaspie, koło Kijowa i także na Ukrainie udział w turnieju. Będzie tam przede wzsystkim więcej możliwości do sparingów. W Zakopanem bowiem pracujemy głównie nad techniką i motoryką – kończy zapaśniczka Grunwaldu Poznań.





