Aż pięć jednostek treningowych wykonują w OPO COS we Władysławowie nasi klasycy. Trener Hazbulak Bazorkin nie oszczędza 34. zawodników, którzy na polskim Bałtykiem wylewają litry potu. Na szczęście nikt nie narzeka na kontuzje.
– Ale jednak widać, że po takiej dawce treningowej zapaśnicy odczuwają już skutki przygotowań. Chłopcy dużo biegają i pracują na siłowni. Oprócz tego dochodzi jeszcze basen, no i oczywiście ćwiczenia na macie. Nic dziwnego, że wieczorem wielu już pada ze zmęczenia. Głównym naszym celem jest praca nad motoryką i techniką. Jednak jak mówi trener Bazorkin, żeby wejść na szczyt trzeba przejść przez ten morderczy okres przygotowań. Nie ma innej drogi do sukcesu. Forma ma przyjść na najważniejsze
turnieje i mistrzostwa – mówi II trener Włodzimierz Zawadzki.
Sztab szkoleniowy mimo, że dawkuje naprawdę mocne ćwiczenia, jest zadowolony z dyspozycji zawodników. Wszyscy solidnie pracują. Oprócz kadry seniorów i młodzieżowców jest jeszcze ekipa 16 juniorów, którzy dzielnie dotrzymują kroku bardziej doświadczonym zawodnikom.
– Cieszymy się przede wszystkim ze zdrowia naszych podopiecznych. Nikt nie narzeka na poważniejsze urazy. Mimo, że chłopcy naprawdę dostali w kość. Na zgrupowaniu brakuje tylko dwóch zawodników, którzy mają drobne problemy zdrowotne. Jednak Rafał Płowiec i Przemek Piątek po swoich zabiegach już trenują w Radomiu. W lutym dołączą do reszty kadrowiczów – dodaje Zawadzki.
Po Pucharze Polski w Raciborzu kadrę klasyków czeka jeszcze jedno zgrupowanie, które tym razem odbędzie się w Wiśle (4-18), zaraz po nim kadrowicze polecą na Ukrainę.
– Od 21-25 czeka nas w Kijowie pierwszy międzynarodowy sprawdzian – podsumował Włodzimierz Zawadzki.





