SPONSORZY
  • krex
  • energo
  • tlo-msz1200-1038x576

 

  1. Home
  2. Kickboxing
  3. “Mistrzowie Polskiego Związku Kickboxingu” – Marcin Parcheta, wielokrotny Mistrz Świata Muah Thai, K-1
“Mistrzowie Polskiego Związku Kickboxingu” – Marcin Parcheta, wielokrotny Mistrz Świata Muah Thai, K-1

“Mistrzowie Polskiego Związku Kickboxingu” – Marcin Parcheta, wielokrotny Mistrz Świata Muah Thai, K-1

0
0

Redakcja PZKB: Kilka tygodni temu w siedzibie PZKB spotkał się Pan z prezesem Związku Piotrem Siegoczyńskim. Tematem był rozwój formuły Oriental Kickboxing (Thaibox). Jakie zapadły decyzje?

Marcin Parcheta: Najważniejszą z nich jest ta, że Polski Związek Kickboxingu jako Polski Związek Sportowy dołącza do grona członków WBC Muay Thai. Federacja WBC Muay Thai od ponad 20 lat promuje profesjonale Muay Thai. Dwa lata temu ruszyła też rywalizacja amatorska, co bardzo mnie cieszy. Rok temu w Wenecji w Amazing Muay Thai Festival brało udział 440 zawodników i zawodniczek z 50 krajów, min. z Polski. W tym roku w Bangkoku było prawie 600 zawodników z 60 krajów.

Redakcja PZKB: Mistrzostwa Polski i Puchar Polski mają być kwalifikację do Mistrzostw Świata organizacji WBC Muay Thai?

Marcin Parcheta: Tak. Dotychczas rywalizacja naszych zawodników w formule oriental kończyła się na szczeblu krajowy. Czempionat globu WBC Muay Thai to dla nich dalsza sportowa motywacja .

Redakcja PZKB: Jakiej kadry narodowej można się spodziewać? To będą kickboxerzy i kickboxerki dobrze znani kibicom?

Marcin Parcheta: Jeśli będą wygrywać krajowe turnieje eliminacyjne to z pewnością tak. Choć liczę na to, że pojawią się nowe twarze.

Redakcja PZKB: Gdzie i kiedy planowane są zgrupowania kadry pod pańskim okiem? W jakim terminie odbędą się MŚ?

Marcin Parcheta: Dopiero co skończył się WBC AMTF w Bangkoku (2-5 lutego), a data przyszłorocznych Mistrzostw nie jest jeszcze sprecyzowana. Co do obozu, odbędzie się on latem. Szczegóły ustalimy po majowym Pucharze Polski Oriental.

Redakcja PZKB: Skąd w ogóle pomysł na rozwój formuły Oriental pod auspicjami PZKB?

Marcin Parcheta: Od zawsze w regulaminie rywalizacji sportowej PZKB było rywalizacja Muay thai/Thai Boxing czy Oriental, jak teraz to jest nazywane ze względów prawnych. Kickboxing i Muay Thai to formuły walki zbliżone do siebie. W czasach gdy byłem aktywnym zawodnikiem z Białoruskiego Związku Muay Thai i Kickboxingu z sukcesami startowali ci sami zawodnicy w turniejach WAKO WMF i IFMA. Dwie formuły to dwa razy więcej walk i doświadczenia. Przykładem z naszego podwórka może być Martyna Kierczyńska, Mistrzyni Świata i Europy, zarówno WAKO jak i IFMA.

Redakcja PZKB: Jaką rolę w budowaniu pozycji polskiej reprezentacji ma odgrywać Super League Thaiboxing, organizowana przez KS Ronin Sebastiana Szuta.

Marcin Parcheta: Chodzi o rozwój i podnoszenie umiejętności startujących zawodników. W tej lidze można rywalizować zarówno w Kickboxingu, jak i Muay Thai. Sebastian to obecnie jeden z najlepszych mecenasów sportów walki w naszym kraju. Mam dużo pomysłów i dużo energii.

Redakcja PZKB: Jaką rolę pełni Rada Trenerów ds. Orient Rules Thai Kickboxing?

Marcin Parcheta: Jest to rada ds. rozwoju koordynacji i promocji tej formuły. Obecnie w jej składzie oprócz mnie jest Sebastian Szut, Andrzej Wasilewski oraz Krzysztof Kaproń, szef wyszkolenia PZKB.

Redakcja PZKB: Na co dzień prowadzi Pan SKF Nak Muay Szczecin. Czym dla Pana jest kickboxing? W jakiej kolejności wymieniłby Pan najważniejsze dla siebie formuły rywalizacji?

Marcin Parcheta: Kickboxing w moim życiu to była i jest: pasja, przygoda, przyjaźń, rywalizacja, rozwój, droga i styl życia. Co do formuł, Muay Thai (Oriental), K-1 Kickboxing i Low Kick.

Redakcja PZKB: Jak wygląda szkolenie muay thai i kickboxingu? Kto może przyjść na zajęcia, jak wygląda wstępna selekcja?

Marcin Parcheta: Na zajęcia może przyjść każdy, kto posiada dobry stan zdrowia. Siła i kondycja nie są wymagane. Nabywa się je wraz z systematycznym udziałem w treningach. W mojej szkole zaczynamy od nauki poruszania się, a dopiero później nauki technik obrony i ataku. Praca nad siłą i kondycją to także element treningu.

Redakcja PZKB: Kto Pana uczył w Szczecinie boksu tajskiego? Czy szkolił się Pan w innych miejscach w naszym kraju i poza jego granicami?

Marcin Parcheta: By nauczyć się prawdziwego Muay Thai musiałem wyjechać za granicę. Wielokrotnie to robiłem i robię, gdy tylko mam okazję. W skrócie by trenować Muay Thai w Szczecinie musiałem najpierw się go nauczyć i stworzyć swój klub w Szczecinie. Moim pierwszym prawdziwym trenerem Muay Thai był Antiono Delfim z Strasburga, trenowałem w Best Gym w Grodnie z Alfitem Hakovem, z Jurym Bulatem z Bulat Gym, Rompo Gym w Bangkoku ze sławnym obecnie trenerem GEE, zanim dzięki instagramowi został sławny, w Lamai Gym na Koh Samui, Fairtex Gym w Bangkoku itd. Moja nauka o Muay thai nie skończyła się jeszcze i myślę, że nigdy się nie skończy. Od 2019 roku uczę się od Kru Artura Nowackiego, człowieka, który żył, trenował i walczył pod okiem legendarnego „The Deadly Kissera” Sangtiennoi Sor.Rungroj – trzykrotnie pokonał on Ramona Dekersa. To jedyny mi znany Polak, który doszedł do takiej biegłości w Muay Thai, że Tajski Mistrz jakim był Sangtiennoi oddał mu pod opiekę swojego najlepszego zawodnika oraz syna. Tylko Artur ich trenował i układał – z powodzeniem – strategię, czyli game plany na pojedynki. Artur odwiedzi nas po raz trzeci w te wakacje i będzie trenerem na naszym Nak Muay Fight Campie.

Redakcja PZKB: Klub założył Pan w 2002 roku. Jak doszło do jego powstania? Proszę też opowiedzieć o nazwie.

Marcin Parcheta: Nak Muay to w tajskim języku Wojownik/Bokser. Przeczytałem artykuł o tym że Tajskich Bokserów czyli Nak Muay nie interesują kolory pasów tylko pasy Mistrzowskie. I to bardzo mi się spodobało. Stąd nazwa klubu.

Redakcja PZKB: Jest Pan bardzo utytułowanym zawodnikiem. Jakie były 3 najważniejsze sukcesy w karierze?

Marcin Parcheta: Każda walka i wygrana była dla mnie najważniejsza. Jeśli chodzi o trofea to: trzykrotnie wywalczony pas Mistrza Świata WMF ProAm w Bangkoku, Pas Mistrza Świata K-1 Rules WKN, Pas Mistrza Europy Muai Thai WPMF oraz Srebrny Medal K-1 Rules WAKO w roku 2009 w austriackim Villach.

Redakcja PZKB: Na kim się Pan wzorował w latach 90., kiedy jako młody sportowiec zaczynał Pan od treningów taekwondo i boksu? Kiedy w pańskim życiu pojawił się kickboxing?

Marcin Parcheta: Pierwsi idole to Bruce Lee, Chuck Norris i Jean-Claude Van Damme. W czwartej klasie szkoły podstawowej chciałem zapisać się na karate. W klubie, do którego się udałem, usłyszałem, że mogą mnie zapisać na ćwiczenia przygotowawcze do karate. Odpowiedziałem, że jestem gotowy na karate, tylko nie wiem czy karate jest gotowe na mnie. W czasach, w których zaczynałem trenować nie było w Szczecinie Muay Thai, a w Polsce kilku ludzi miało mgliste pojęcie. Ze względów finansowych późno zacząłem treningi sportów walki, dopiero w pierwszej klasie liceum, najpierw od Tae kwon-do ITF, po dwóch latach zmieniłem na boks w szczecińskim klubie Stal Stocznia pod okiem Edwarda Króla. Czytałem wtedy miesięcznik „Karateka”, w którym były artykuły nie tylko o karate, ale i Kickboxingu, i Muay Thai. W tamtym czasie można było czytać o sukcesach naszej legendy Marka Piotrowskiego, Dariusza Junga i Mariusza Cieślińskiego. Nawet nie myślałem, że za kilka lat będzie mi dane dzielić pokój na Kadrze Polski PZKB z “Cieślikiem”. Był to dla mnie zaszczyt i swego rodzaju wyróżnienie. Z Mariuszem kumplujemy się do dziś.

Redakcja PZKB: Jakie są pozasportowe pasje Marcina Parchety? Całe życie jest Pan związany ze Szczecinem?

Marcin Parcheta: Moją pozasportową pasją jest rodzina. Oprócz niej to za dużo nie ma, bo zawsze jakiś rodzaj sportu się pojawia, m.in. nurkowanie, skoki spadochronowe, motocykle. Bezruch to obcy mi stan. Miasto Szczecin to mój dom. Dobrze mi się tu mieszka, czasem rozmyślam, co by było gdybym pojechał w świat i tam spróbował swoich sił. Być może inaczej potoczyłaby się „moja historia”.